... choćby najbardziej ciernista była, powinien iść dalej. Mądre słowa. Ale czasem może być ciężko. Postawiłem sobie cel. Przebiec bieg maratoński w 2014 roku. Może w lecie, może na jesieni. Tego nie wiem. Za tydzień z górką powinienem zakończyć okres roztrenowania i wejść w tryb mocniejszego biegania. Pierwszy cel z kilku wytyczonych jest prosty - zwiększyć tygodniowy kilometraż. Aktualnie w ciągu miesiąca biegam około 140 km. Czyli jakieś 35 km tygodniowo (zwykle w 3 sesjach). Wychodzi na to, że trzeba zwiększyć liczbę biegów w tygodniu do czterech. Jeden szybki ale niespecjalnie długi (8,5 km), dwa po 10 km i wybieganie w weekend (14-18 km). Na papierze wygląda to całkiem fajnie. Ale ja mam na głowie... 3 wspaniałe kobitki. :) Czuję, że będę musiał się wić jak piskorz by znaleźć czas na takie bieganie. Ale nie poddaję się. Chłopaki w robocie przymkną oko jak przyjdę czasem po 9:00, czasem wstanę o 5:00, czasem pobiegnę popołudniu i jakoś się będzie pchało ten wózek do przodu. ;) Bardzo jestem ciekaw jak mi to wyjdzie w praktyce. Trzymajcie za mnie kciuki.
Trzymam kciuki i też jestem ciekawa :))
OdpowiedzUsuńTrochę się boję. W końcu nie jestem już pierwszej młodości. :(
UsuńNie dasz rady ;) Cienki jesteś (joke) ;)
OdpowiedzUsuńTja. To wcale nie musi być joke. :(
Usuń