Zacząłem z wolna zastanawiać się nad wyzwaniami 2015 roku. Wiem, że to jeszcze kupa czasu, ale co mi szkodzi. I oto co wymyśliłem (choć zaznaczam, że to wszystko może jeszcze ulec zmianie).
W tym roku miałem już "przyjemność" walki z 450-metrową deniwelacją na całej trasie biegu. I właśnie dlatego, że nie jest to bieg płaski, wrócę tam za kilka miesięcy. Choć jak sobie pomyślę o podbiegach-ludojadach na 17 i 18 kilometrze, to mi troszkę miękną nóżki. ;)
Orlen Warsaw Marathon (kwiecień)
Przynajmniej jeden w roku płaski maraton trzeba polecieć. Padło na Orlen z kilku powodów. Mam rodzinę i wielu znajomych w Warszawie. Może pojawią się na trasie. :) Dodatkowo założyłem, że jeden bieg z moim guru Chrisactive muszę przeszurać. To dla mnie bardzo ważne.
Półmaraton Jurajski (czerwiec)
Trudnością porównywalny z Żywcem. I to właśnie pierwszy powód, że stanę na starcie. Po drugie, będzie to uwertura do tego co zaplanowałem na lipiec.
TransJura Marathon (lipiec)
48 kilometrów z przewyższeniem 650 metrów. Dobre przetarcie przed maratonami górskimi, które mam nadzieję przede mną.
Cross Maraton Pustyni Błędowskiej (sierpień)
Jeszcze nie jestem zdecydowany na pełny maraton w tym klimacie, ale trzeba być optymistą. Jeżeli uda się przygotować solidnie, to polecę 42 km i 195 metrów.
Tatra Fest Bieg (wrzesień)
48 kilometrów po naszych pięknych Tatrach (a dokładnie po ich zachodniej części). Podbieg na Wołowiec i deniwelacja na poziomie 1750 metrów działa na moją wyobraźnię. Bardzo ciężkie wyzwanie, ale czuję, że na jesieni przychodzi forma po solidnie przepracowanym sezonie. Więc jesień to dobry moment by zawalczyć o coś poważniejszego.
Maraton Kampinoski (październik)
Bardzo podobały mi się treningi z Krzyśkiem w Kampinosie. I tak pomyślałem, że jak będzie moc to może zakończę sezon maratonem w Puszczy Kampinoskiej.
Trzymajcie kciuki. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz