23 marca 2015

XII Półmaraton Marzanny

W Bramie Floriańskiej
To był fajny dzień. Mimo kiepskiej pogody i faktu, że musiałem wstać o 5:00. W zamian miałem fajne tuptanie na 21.097 km i spotkanie z wieloma świetnymi ludźmi. Zdecydowanie przeważały pozytywy.

Najbardziej istotnym doświadczeniem było prowadzenie grupy... w pojedynkę, przez większość dystansu. Niestety z pewnych powodów mój partner odpadł od stawki gdzieś na 7-8 kilometrze. Prowadzenie sporej ekipy spadło na moje barki. Zdecydowanie łatwiej biegnie się z kimś, kto kontroluje równolegle tempo, ale co było robić, pociągnąłem ten wózek sam. Szczęście w nieszczęściu, że leciało ze mną mnóstwo fajnych ludzi. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, poszuraliśmy trochę nogami i jakoś poszło. 

Na ostatnim kilometrze było najprzyjemniej. Uścisnąłem mnóstwo dłoni, usłyszałem wiele miłych słów, wspaniałe uczucie. :)

Ostatecznie dobiegłem na metę z czasem netto 1:59:19. Celem było doprowadzenie zawodników na 1:59:00, więc wyszło niemal idealnie. Nie do końca jestem jednak zadowolony z "równości" tempa. Mogło być lepiej.

Galeria z zawodów
 
Międzyczasy z półmaratonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz