Do popełnienia tego wpisu skłoniło mnie doświadczenie dzisiejszego dnia. Na treningu w nowym rejonie Zabrza mijałem kilku biegaczy. Zawsze podnoszę grabę i pozdrawiam druha w niedoli, choć nie zawsze ów druh... raczy na mnie spojrzeć.
No właśnie. I tutaj zaczynają się schody. Zaobserwowałem kilka postaw biegaczy, którzy nadlatują z przeciwka. Oto one.
Mistycy
Biegną tak, jakby przebieranie kulasami było czymś w rodzaju misterium. Zapatrzeni w dal, kamienne twarze, skoncentrowani, nie mrugają oczami. Ani na chwilę nie splamią się spojrzeniem w Twoim kierunku. Może przygotowują się do maratonu... na 15 km. To wymaga powagi. ;)
Uziemieni
Najczęściej mocno zgarbieni. Czasem wyprostowani ładnie. Mają wspólną cechę. Wzrok wbity w ziemię na 3-4 metry do przodu. Często słuchawki w uszach. Dziś spotkałem taką jedną przy stadionie Górnika. Ładna dziewczyna. Gdyby spojrzała i się uśmiechnęła, miałby o wiele fajniejszy poranek. Ale nie. Szukała mrówek na chodniku, może bała się wdepnąć w ślimaka. Nie wiem. Szkoda...
Ujarani
Poznaję z daleka. Miska cieszy się już z 50 metrów. Macha na 20 metrów przed spotkaniem. Bardzo lubię ten rodzaj biegaczy. Spotykany jednak rzadko na moich trasach. Żałuję.
Przyczajeni
Obserwują, czekają co zrobisz. Gotowi oddać pozdrowienie gdy Ty podniesiesz dłoń. Wyczuwam takich na odległość. Nigdy się nie mylę. ;)
Kogo bym nie spotykał, pozdrawiam. Czasem nie ma reakcji. Jednak mnie to nie zraża. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstością padania. Może kiedyś uda się uzyskać odzew. Na to liczę i nie przestaję podnosić graby w geście pozdrowienia. Was też o to proszę.
Jakie macie doświadczenia w tej materii? Dodacie jeszcze jakąś grupę do mojego podziału?

Zawsze pozdrawiam, czy delikwent paczy, czy nie paczy ;-)))
OdpowiedzUsuńJa z tych ujaranych zazwyczaj.... :D:P
I tak trzymaj. :)
Usuń