Dystans: 18.5 km
Czas: 1:35:39
Szczegóły biegu Pomysł na ten bieg chodził mi po głowie od kilku lat. Mój tato był wspaniałym wędkarzem. Jeśli miałem czas i byłem akurat w rodzinnym domu, jeździłem z nim na ryby. Często bywaliśmy nad "dołkiem". Małe jeziorko niedaleko miejscowości Świniary. Zalewane sezonowo przez podniesione wody Wisły obfitowało w wiele gatunków ryb. Ciągnęliśmy tam karpie, karasie, szczupaki, leszcze oraz duże płocie. :)
Zostały mi piękne wspomnienia z tych porannych wypadów. Mój tato odszedł od nas 15 marca 2012 roku po krótkiej i ciężkiej chorobie. Nadal bardzo brakuje mi jego poczucia humoru, mądrości i dobroci. Na "dołku" nie byłem od sierpnia 2011 roku. Wtedy to wędkowaliśmy tam wspólnie ostatni raz. Teraz wróciłem tam biegowo. Niewiele się zmieniło. Woda niska, ale miejsca w których czailiśmy się na wielką rybę, wyglądają jak kiedyś.
Rozglądałem się uważnie wkoło, ale nie zobaczyłem nigdzie mojego taty.
Niestety.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz