Wiem wiem. Nie przebiegłem nawet jednego maratonu. Ba. Nawet nie mogę mieć pewności, że mi się kiedykolwiek uda ta sztuka. Ale co mi szkodzi snuć piękne plany? Zaczynając treningi w lipcu marzyłem nieśmiało o starcie w półmaratonie na początku 2014 roku. I co? Jeden już mam za sobą. I to z całkiem fajnym czasem. Wiem, że maraton to zupełnie inna para kaloszy. A "Korona Maratonów Polskich" to już zupełny kosmos. Rzecz polega na przebiegnięciu pięciu najbardziej popularnych biegów maratońskich w Polsce (Dębno, Wrocław, Kraków, Warszawa i Poznań) w maksymalnie dwa lata. Czysta groza. ;) Jest to cel niezmiernie odległy. To pewne. Ale czy nie warto takiego mieć? Pewnie spojrzenie na tę kwestię zweryfikuje pierwszy start w maratonie. Wtedy zyskam większą świadomość tego jakie obciążenie niesie podobny wyczyn. Ale do tego czasu mam zamiar marzyć i dobrze mi z tym...

Powodzenia!!! Warto mieć marzenia i je spełniać :))
OdpowiedzUsuńWarto! O półmaratonie na jesieni tego roku nawet nie marzyłem. A tutaj masz. ;)
Usuń