2 września 2013

Wyścig z rowerzystą ;)

Dziś z rana było ciekawie. W planie było coś koło 7 km na lekko. Postanowiłem pobiec w odwrotnym niż zwykle kierunku tak by wykonać długi podbieg na ulicy Korfantego. Od skrzyżowania z Grunwaldzką aż do Multikina. Gdy dobiegałem do Korfantego i szykowałem się psychicznie na pokonanie wspomnianego podbiegu od estakady nadjechał rowerzysta. Przemknął w poprzek Grunwaldzkiej na światłach i dołączył do mnie na chodniku. Biegłem swoje. Facet został z tyłu. Czasem zerkałem kątem oka i widziałem, że nieźle ciśnie ale jakoś nie dawał mi rady. Po najbardziej stromym odcinku (w okolicach Kauflanda) byłem przekonany, że zaraz mnie wyprzedzi. Ale jakoś nie. Miał za dużą stratę. Dopadł mnie dopiero przy rondzie obok Multikina i wyprzedził spoglądając z ukosa z mieszaniną pogardy i podziwu w oczach. Mruczał coś pod nosem i kręcił głową ale niczego nie usłyszałem, bo miałem w uszach słuchawki. Może dobrze, że nie słyszałem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz