![]() |
| Ambona pod Czekanowem |
22 grudnia. Pobudka o 5:50. Za oknem wiatr. Temperatura koło 0 (odczuwalna więc pewnie na dobrym minusie). Ciepłe łóżko w zasięgu wzroku. Co robić? Przyznam, że miałem dylemat i chwilę się wahałem. Jednak potrzeba zaznania wiecznej chwały przeważyła. ;) Do nowego plecaka biegowego (Spokey Sprinter) wpakowałem dwa żele, do camelbaga wlałem miksturę na bazie Carbo firmy Olimp, wskoczyłem w treningowe ciuchy i po chwili już rozgrzewałem się na klatce schodowej. Wiatr szalejący za drzwiami wywiewał ze mnie resztki optymizmu.
Ruszyłem uzbrojony w "kadencja 180.mp3". Plan był na coś więcej niż "połówka". Na początek bieg Grunwaldzką do Kondratowicza i z powrotem do estakady ulicą Wolności. Długi podbieg na Korfantego, ulicą Heweliusza wkoło Osiedla Kopernik i po 10 km przebiegam koło Centrum Handlowego M1. Moje kroki kierują się w stronę lasu na Maciejowie. W planie mam wykręcenie tam sporej pętli.
Dopiero przed chwilą zrobiło się jaśniej. Między drzewa wbiegam więc w lekkim półmroku. Jest trochę nieswojo. Wiatr szaleje w koronach drzew. Nie patrzę na nawigację. Tę część lasu poznałem już dobrze. Bez pudła kieruję się długą prostą na północ. Na pola wybiegam w okolicach miejscowości Czekanów. Na zmrożonym polu sterczy groźnie ambona służąca myśliwym do polowań na dziki, które niszczą uprawy. Myślę sobie, że dobrze, iż biegnę jeszcze dziarsko wyprostowany. Gdybym się z lasu wyłonił na czworakach (gdzieś na 35 km) to pewnie zaliczyłbym postrzał w tyłek z moim szczęściem. ;) Stąd już niedaleko do autostrady A1. Przebiegam górą i wracam do lasu po kilometrze biegu po zamarzniętym asfalcie. Wiatr daje się tutaj mocno we znaki. Jeszcze chwila i jestem w Żernikach. Potem długa prosta przez las (tym razem pod A1) i melduję się przy Kąpielisku Leśnym na Maciejowie. Jeszcze mała pętelka po lesie żeby wyrobić zamierzony dystans i wyłaniam się z kniei opodal Szybu Maciej. Teraz to już w domu jestem. :) Gdy podbiegam pod blok, Runtastic wskazuje 22,5 km biegu. No i udało się! Do tej pory najdalej biegłem półmaraton czyli 21 km i 95 metrów. Słowem- ciekawy niedzielny poranek. :)
Dopiero przed chwilą zrobiło się jaśniej. Między drzewa wbiegam więc w lekkim półmroku. Jest trochę nieswojo. Wiatr szaleje w koronach drzew. Nie patrzę na nawigację. Tę część lasu poznałem już dobrze. Bez pudła kieruję się długą prostą na północ. Na pola wybiegam w okolicach miejscowości Czekanów. Na zmrożonym polu sterczy groźnie ambona służąca myśliwym do polowań na dziki, które niszczą uprawy. Myślę sobie, że dobrze, iż biegnę jeszcze dziarsko wyprostowany. Gdybym się z lasu wyłonił na czworakach (gdzieś na 35 km) to pewnie zaliczyłbym postrzał w tyłek z moim szczęściem. ;) Stąd już niedaleko do autostrady A1. Przebiegam górą i wracam do lasu po kilometrze biegu po zamarzniętym asfalcie. Wiatr daje się tutaj mocno we znaki. Jeszcze chwila i jestem w Żernikach. Potem długa prosta przez las (tym razem pod A1) i melduję się przy Kąpielisku Leśnym na Maciejowie. Jeszcze mała pętelka po lesie żeby wyrobić zamierzony dystans i wyłaniam się z kniei opodal Szybu Maciej. Teraz to już w domu jestem. :) Gdy podbiegam pod blok, Runtastic wskazuje 22,5 km biegu. No i udało się! Do tej pory najdalej biegłem półmaraton czyli 21 km i 95 metrów. Słowem- ciekawy niedzielny poranek. :)
Szczegóły tego biegu w serwisie runtastic.com.
Na koniec proponuję "krótki filmik o wybieganiu". :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz