6 grudnia 2013

Trzeba wiedzieć kiedy...

... ze sceny zejść. Na jakiś czas rzecz jasna. Właśnie uznałem, że czas odpocząć. Dziwne kłucie w dolnej części łydki prawej nogi spowodowało, że odpuściłem treningi na tydzień. Zastanawiałem się, kalkulowałem i wyszło na to, że w młodości tyle razy dawałem ciała ze zbyt szybkimi powrotami po kontuzji, że tym razem historia się nie powtórzy. Dałem sobie na wstrzymanie, zakupiłem sól iwonicką, Arcalen i zamroziłem w lodówce żelowy okład. Po kilku dniach intensywnego smarowania, okładów i krioterapii (oraz odpoczynku od treningów) jest znacznie lepiej. Jutro z rana (sobota) zamierzam przeprowadzić leciutki trening na dystansie 5-6 kilometrów i podjąć decyzję na temat startu w niedzielnym "IX Biegu Barbórkowym" w Rybniku (10 km). Trzymajcie kciuki za mnie proszę.

2 komentarze: