Pierwszy miesiąc, w którym staram się realizować plan przed majowym maratonem. Zdarzały się potknięcia ale generalnie poszło nieźle. Sumaryczny kilometraż (149 km) co prawda dupy nie urywa, ale takie było założenie. Kolejny miesiąc będzie pod tym względem znacznie bogatszy. Zdecydują o tym długie wybiegania, z których każde będzie już grubo powyżej 20 km. Mam nadzieję, że dam radę. Na razie obciążenia nie są przesadne. Czuję się dobrze, kulasy też w dobrej formie.
Co do planu, to zakłada dwa biegi w tygodniu. We wtorki napieram na 10 km + 8 przebieżek po 20 sekund w trzecim zakresie. Czwartek to szuranie podbiegowych 12 km. I kluczowe dla długich dystansów, wybieganie weekendowe w wolniejszym tempie za to zdecydowanie najdłuższe. Oby tak dalej. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz