Dzisiaj było fajne lekkie wybieganie. 19,5 km w towarzystwie Mateusza. Pobudka 6:10. O 6:45 Mateusz już na pokładzie. Śmigamy do lasu na Maciejowie. Tempo konwersacyjne. Przyjemne 2 godziny szurania, czas upływa podczas ciekawej wymiany poglądów. W gęstwinie czasem przemknie sarna lub stado dzików. Bez napinki, na luzie. Po ostatnim wybieganiu (30 km) właśnie takiego resetu było mi trzeba! Ciężkie przygotowania do maratonu dają się powoli we znaki. Dziś szukałem świeżości i luzu. Znalazłem. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz