Wydawnictwo: Annapurna
Data premiery: 2009-07-06
Liczba stron: 175
Data premiery: 2009-07-06
Liczba stron: 175
Kapitalna książka! Opowieść o początkach przygody ze wspinaczką, ale także o mierzeniu się z coraz poważniejszymi wyzwaniami. Styl Hreczucha jest nie do podrobienia. Lekkie pióro podszyte dużą ilością absurdalnego poczucia humoru. Książkę czytałem wiele lat temu, teraz zakupiłem ją na własność i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Na pewno będę sięgał po nią często, w celu poprawy humoru. Polecam tę pozycję każdemu, jednak według mnie największy ubaw będą chyba mieli wspinacze, bez względu na poziom ich zaawansowania.
"Im dłużej się wspinasz, tym rzadziej dajesz dupy. To jest jak prawo fizyki. Jeżeli więc szczęśliwie nie zabijesz się od razu, na skutek bezmiaru popełnionych głupot, to później musisz się zdrowo napinać, żeby dla odmiany nie zejść z nudów. Teoretycznie. Są bowiem tacy, którzy nigdy nie mądrzeją i niezmiennie łakną psychicznych wstrząsów i porażeń. To właśnie z nich rekrutują się najwybitniejsi alpiniści."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz