Książka ukazująca początki wspinaczki i pierwsze wyprawy w góry wysokie autora. W historie te wplecione zostały umiejętnie opisy wielkich postaci polskiego himalaizmu. Czytamy tam o Ryszardzie Pawłowskim, Jerzym Kukuczce, czy Krzysztofie Wielickim. Nie brakuje opisów dramatycznych wydarzeń, historii tragicznych, ale także anegdot z codziennego życia wypraw. Wszystko napisane jest "lekkim piórem". Czyta się przyjemnie. Polecam z czystym sumieniem.
Artur Hajzer zginął 7 lipca 2013 roku podczas wycofywania się Kuluarem Japońskim ze stoków Gaszerbrumu I. Co roku w Parku Śląskim w Chorzowie odbywa się Bieg dla Słonia, który jest wspomnieniem tego wyjątkowego człowieka.
"Gdy rozmawialiśmy, byliśmy dobrej myśli. Lhotse została już zdobyta przez Polaków w 1979 roku. Po pokonaniu drogi pierwszych zdobywców - od zachodu, na szczycie stanęło aż ośmiu naszych starszych kolegów. Zakładaliśmy, że w polskim alpinizmie dokonał się jakiś postęp, nie widzieliśmy więc przeszkód, by wspiąć się na tę górę od południa, i to równie liczną grupą. Każdy z nas widział się na szczycie. Najwyraźniej uważaliśmy się za lepszych niż przedstawiciele poprzedniego pokolenia, których złośliwie nazywaliśmy Himalajskimi Dziadkami. Dla mnie, po pierwszych doświadczeniach himalajskich zdobytych z Rolwaling Himal, gdzie po raz pierwszych zasmakowałem gór wysokich i nabrałem do Himalajskich Dziadków wielkiego szacunku, takie myślenie było bardzo kiepskim pocieszeniem."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz