Nigdy nawet nie śmiałem marzyć o publikacji na łamach magazynu "Ultra". Czytam go od pierwszego numeru. Wiem, że piszą tam wspaniali i doświadczeni zawodnicy. Wiele artykułów opisuje wybitne postacie świata biegów ultra.
Nie pasuję do nich żadną miarą...
A jednak...
Propozycja od Mikołaja (redaktora magazynu) przyszła niespodziewanie. Zbiegałem właśnie z Baraniej Góry w 18-sto stopniowym mrozie. Telefon w plecaku wyczyniał harce, a ja nie miałem ochoty się zatrzymać. Wiadomość od Mikiego rozpaliła moją wyobraźnię. Poleciałem w doliny jak na skrzydłach.
Po kilku tygodniach wyciągnąłem z pudła nowe terenówki Adidasa. Nie miały ze mną lekko. Zanim zabrałem się za pisanie recenzji, przeżyły ze mną około 300 km biegu we wszystkich możliwych warunkach pogodowych. Tekst miał opowiadać o butach w kontekście przygotowań i startu na 50 km (+/- 2500 m) w ramach wiosennego Salamandra Ultra Trail.
Współpraca przy tworzeniu recenzji układała się świetnie. Największy szok przeżyłem, gdy Miki poprosił o skrócenie tekstu z około 12 do 8 tysięcy znaków. Trzeba było podjąć męską decyzję... wywaliłem całość i zacząłem od nowa. Fajnie było "liznąć" temat pracy przy papierowej publikacji. Dużo się nauczyłem.
Jestem bardzo wdzięczny Mikołajowi za propozycję. Przyznam, że był to dla mnie wielki zaszczyt i nobilitacja. Magazyn jest tworzony dla ultrasów i przez ultrasów. Można znaleźć w nim zawsze mnóstwo ciekawych recenzji i opisów biegów. Pojawienie się na jego łamach mojego tekstu uważam za swój największy sukces literacki.:)
To była super przygoda!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz