13 maja 2014

Ostatnie szlify...

Do debiutu maratońskiego już tylko kilka dni. Czas rzucić na szalę całą wiedzę na temat bezpośredniego przygotowania startowego. Doświadczenia własnego nie mam, bo niby skąd miałbym mieć. ;) Bazuję zatem na wiedzy z książek, sieci oraz doświadczeniach Krzyśka Zaniewskiego (Chrisactive) i Huberta Gaudyna z "Drużyny Bartka". Dzięki chłopaki za cenne rady!

Zamówiłem sobie w necie (i nawet zasuwa do mnie już chyba kurier) z pasem startowym firmy Compressport. Miejsca na żele, możliwość przymocowania numeru startowego. Mam nadzieję, że się sprawdzi.


W celu odnalezienia mocy i odbudowania niezmierzonych pokładów glikogenu, nabyłem za radą Huberta kilka saszetek "Vitargo Carboloader". Jak sama nazwa wskazuje jest to specyfik do naładowania organizmu węglowodanami. Będę go zasysał przez kilka dni oraz na chwilę przed startem.

 





Ostatnią nowością będą żele Squeeze. Zamówiłem kilka sztuk w finezyjnych smakach (bananowy, malinowy, cytrynowy). Wszystkie z nich są bez kofeiny bo nie chcę wprowadzić serducha niepotrzebnie w trzeci zakres.

Trzymajcie za mnie kciuki od godziny 9:00 w najbliższą niedzielę. Czuję, że będzie deszczowo więc szykuje się ostra walka o dobry wynik.

Wiem, że solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Przeszurałem kawał placu. ;) Jeśli to nie wystarczy to trudno. Ale nie będę miał sobie nic do zarzucenia.

Liczę, że w niedzielę popłyną za Waszą sprawą w moją stronę dobre fluidy. Wierzę, że pomogą mi one odnieść sukces, jakim będzie przebiegnięcie tego maratonu w czasie poniżej 4 godzin. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz