14 czerwca 2015

10 powodów dla których... ograniczam starty

Wpis ten skierowany jest do biegaczy o dużym dystansie do mnie i biegania. Nie wszystkie słowa są poważne i na większość z nich należy patrzeć z przymrużeniem oka. Uruchomiłem niezmierzone pokłady mojej autoironii i malkontenctwa, pochyliłem się nad sensem startu w biegowych "masówkach" i wyszło mi, że warto... je mocno ograniczyć. Ponieważ...
  1. Zaoszczędzę na startowym i dojazdach.
  2. Będę miał więcej czasu dla tych, którzy nie biegają, a są mi bliscy.
  3. Nikt nie będzie mi mówił ile kilometrów, kiedy i gdzie masz pobiec.
  4. Nie będę musiał dreptać po miejskim asfalcie w tłumie kolekcjonerów medali.
  5. Z fajnymi ludźmi mogę biegać treningi, tam gdzie chcę i kiedy mam na to ochotę.
  6. Nie będę musiał odpowiadać wnukom na pytanie, czy miejsce 1789 na 4150 biegaczy to dobry wynik. 
  7. Nie będę musiał tłumaczyć znajomym, że medale wiszące na honorowym miejscu w salonie, nie są za miejsca na podium.
  8. Dzieci i żona nie będą mnie pytać dlaczego znowu nie wygrałem biegu. 
  9. Nie będę drżał w obawie, że ktoś w końcu zapyta o moje czasy. I będzie się na bieganiu znał.
  10. Uniknę stresu spowodowanego staniem przed lustrem i wciskaniem sobie kitu, że złamanie 3:45 w maratonie, do którego dążę od lat, to kapitalny wynik.
I to jest mój nowy dekalog... Biegowego autsajdera. ;)

6 komentarzy:

  1. A co tu hejtowac? :) Amatorzy na szczęście nic nie muszą a jedynie chcą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Wszystko można hejtować.
      2. Trafiłaś w sedno. Chcieć i musieć. Mam wrażenie, że to pierwsze przechodzi w drugie za szybko u biegaczy-amatorów. Ja właśnie zmierzam twardo w drugą stronę. Nie tylko o tym mówię. Rovię to. :-) I bardzo mi z tym dobrze.

      Usuń
  2. I gdzie ten hejt? Nastawiłam się na wiadro pomyj, a tu tak przyjemnie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłem, że przegrzałem atmosferę, zamiast ją podgrzać. ;)

      Usuń
  3. Zdrowe podejście to podstawa ;)

    OdpowiedzUsuń