![]() |
| I believe I can fly ;) |
Leśne Run to zawody zorganizowane dosłownie na "moim podwórku", a raczej w "moim lesie". W maciejowskiej kniei zdarza mi się trenować i kilka razy w tygodniu. Mam więc do tej imprezy wielki sentyment choćby z uwagi na miejsce, w którym się odbywa.
Tradycją powoli stają się też ciężkie warunki atmosferyczne. W zeszłym roku było 30 stopni w cieniu, dzisiaj aura też rzucała biegaczom kłody pod nogi. Na miejsce zawodów postanowiłem... pobiec. To jakieś 3 km od mojego osiedla. Dobre na rozruch. Ledwo wyszedłem za drzwi... lunęło. Pogoda sprawiała wrażenie bardzo niestabilnej od samego rana. Gdy biegłem w stronę Kąpieliska Leśnego w Zabrzu, grzmiało już w oddali.
![]() |
| Miałem parcie na szkło ;) |
Niedługo po starcie zaczęło padać. Leśne ścieżki stawały się błotniste. Jednak dla mnie to znany klimat. Nie sprawiało mi to problemu. Leciałem swoje. Tempo oscylowało w granicach 5:05. Pod koniec pierwszej pętli rozpętało się lekkie piekło, a raczej powódź. Z nieba lało się strugami. Zawodnicy przemokli w mgnieniu oka. Byłem świadkiem kilku nieprzyjemnych upadków. Biegłem jednak z dużym zapasem sił i na szczęście nic złego mi się nie przytrafiło.
![]() |
| 3 x M czyli Maja, Maciek i Michał |
Ostatecznie na metę dotarłem z czasem 50:07 i tempem na poziomie 5:07 (dystans był troszkę krótszy niż 10 km z moich obliczeń). Jestem z tego wyniku bardzo zadowolony, szczególnie, że zachowałem sporo siły i miałem wyraźny zapas mocy. ;)
Na koniec chciałbym serdecznie podziękować organizatorom za pomysł i wykonanie. :) Szczególnie tym co na zdjęciu z prawej strony: Mai, Maćkowi i Michałowi. Odwalili kawał dobrej roboty. Jeżeli zdrowie dopisze na pewno zamelduję się na edycji jesiennej i kolejnych. :)
A właśnie. Może jeszcze anegdota z trasy. Na drugiej pętli zrobiło się bardzo luźno. Przez ostatnie 4-5 km gonił mnie dzielnie pewien zawodnik. Regularnie zmniejszał dystans, była duża szansa, że mnie dopadnie i wyprzedzi. Poczułem wielki szacunek i podziw dla niego. Byliśmy już nad Kąpieliskiem Leśnym, do mety jakieś 800 metrów. Miałem już może 10-15 metrów przewagi, pomyślałem, że chętnie wyrażę mu swój szacunek, zwolniłem więc i obracam się z uśmiechem:
- Brawo stary! Pięknie mnie goniłeś! Szacunek! - mówię.
- No leć chłopie, na co czekasz! - usłyszałem w odpowiedzi.
- Ale ja się nie ścigam. Biegnę sobie dla zabawy dzisiaj.
- Co?! To ja Cię gonię przez 5 kilometrów, a Ty mi mówisz, że to żarty?!
Przybiliśmy piątkę, rozstaliśmy się w przyjaźni. Potem była jeszcze chwila rozmowy na mecie. Bardzo miłe spotkanie. Zaraz po nim wyprzedziło mnie jeszcze 2-3 biegaczy. Prawie wszyscy zagrzewali mnie do walki. A ja już chłodziłem mięśnie. ;) Może zrozumieli, że na takich imprezach nie każdy ciśnie ile fabryka dała. Niektórzy biegną dla przyjemności. :)
Galeria z zawodów
![]() |
| Grunt to dobra zabawa |
- Brawo stary! Pięknie mnie goniłeś! Szacunek! - mówię.
- No leć chłopie, na co czekasz! - usłyszałem w odpowiedzi.
- Ale ja się nie ścigam. Biegnę sobie dla zabawy dzisiaj.
- Co?! To ja Cię gonię przez 5 kilometrów, a Ty mi mówisz, że to żarty?!
Przybiliśmy piątkę, rozstaliśmy się w przyjaźni. Potem była jeszcze chwila rozmowy na mecie. Bardzo miłe spotkanie. Zaraz po nim wyprzedziło mnie jeszcze 2-3 biegaczy. Prawie wszyscy zagrzewali mnie do walki. A ja już chłodziłem mięśnie. ;) Może zrozumieli, że na takich imprezach nie każdy ciśnie ile fabryka dała. Niektórzy biegną dla przyjemności. :)
Galeria z zawodów




Trzykrotne podziękowania dla 3 x M czyli: Maji, Maćka i Michała oraz pozostałych organizatorów i oczywiście WOLONTARIUSZOM !!!
OdpowiedzUsuńTak jest! Wielkie dzięki! :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń