8 lutego 2016

Wilcze Gronie 2016

Przed startem
Ponad dwa miesiące czekałem na to, by znów pojawić się w Beskidach na starcie kolejnego górskiego biegu. Tym razem były to Wilcze Gronie, 15 km po Beskidzie Żywieckim z przewyższeniem 700 metrów. Założenie było takie, by lecieć na spokojnie cały bieg  z Łukaszem, który debiutował w górach. I tak też się stało. :)

Nie były to dla mnie łatwe zawody. Gdyby nie towarzystwo i motywacja mojego partnera, skończyłbym dużo gorzej (choć i tak rewelacji nie było). Ostatnie dwa tygodnie przygotowań były fatalne. Choroby córek, naciągnięte mięśnie pleców i barku, potem problemy z zatokami. Tak naprawdę startowałem będąc nie do końca zdrowym. Doświadczeni koledzy przestrzegali mnie przed konsekwencjami takiego postępowania. I mieli rację. Jednak postanowiłem stanąć do walki, bez względu na to, co może mnie potem spotkać. Startuję na tyle rzadko, że nie potrafiłem sobie odpuścić.

Przy podejściu na Kiczorę
Już na pierwszych dwóch kilometrach (które wiodą przez Rajczę) czułem, że będzie słabo. Forsowne podejście na Suchą Górę (450 metrów w pionie) nie wyglądało jeszcze w moim wykonaniu tak źle. Potem długi zbieg, na którym udało mi się dogonić i minąć kilku zawodników, wlał mi do serca szczyptę optymizmu. Na asfaltowej drodze poczekałem na Łukasza, zjadałem żel i polecieliśmy w stronę Kiczory. 

No i tam zaczęły się moje kłopoty. Odezwały się zatoki. Pulsowało w głowie, na dodatek doszły lekkie zawroty. Optymizm diabli wzięli. Po kolejnym podejściu miałem już wszystkiego dosyć. Łukasz zagadywał "To co? Truchtamy?", więc leciałem ile mogłem, a mogłem niewiele. Na płaskich odcinkach minęło nas wielu zawodników. Walczyłem, ale czułem się słabo. Stało się dokładnie to, przed czym mnie przestrzegano. Płaciłem frycowe za swoje waleczne serce. ;)

Galeria z zawodów

Dystans: 15 km (+700 m / -700 m)
Czas: 2:09:49
Miejsce OPEN: 380 / 444
Pełne wyniki

4 komentarze:

  1. Bieg w trakcie choroby to trochę kiepski pomysł, ale taka walka... Chyba staje się do tego bardziej szlachetnym, co nie?
    Gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężka walka i słaby pomysł. Myślałem, że lepiej to zniosę. Ale tak jak napisałem, nie miałem na tyle siły by sobie odpuścić. Za rzadko biegam w zawodach, by lekką ręką z nich rezygnować. Ale frajda była tylko do połowy dystansu. Potem sporo cierpienia. ;)

      Usuń
  2. Gratulacje! Do zobaczenia 9.04 w Goleszowie. Maciek (miejsce 179 bo zdrowy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Maciek. Świetny wynik, gratuluję. Mam nadzieję, że 9 kwietnia zobaczymy się cali i zdrowi w Beskidach. :)Pozdrawiam.

      Usuń